• ANASTAZJA 2L

    Anastazja urodziła się 25.04.2015 r. Dziewczynke przywieziono do Kasisi z dzielnicowej przychodni, z nadzieją że jak trafi do nas, nie umrze z głodu (a była blisko). Już zaczęliśmy terapeutyczne żywienie. Nie zabraknie jej również u nas zainteresowania i miłości.

     

    Co u mnie słychać? 

    6 GRUDNIA 2016r. 

     Dziś w Kasisi cała uwaga skupia się na Anastazji. Mała jest bardzo słaba. Od kilku dni przyjmuje kolejną serię zastrzyków. Bardzo Was prosimy o modlitwę w jej intencji i dużo dobrych myśli. Bardzo potrzebuje teraz Waszego wsparcia. Póki co nie możemy przekazać Wam dobrych informacji, mała wciąż traci na wadze, osłabiają ją kolejne dawki lekarstw, które musi przyjmować. Wierzymy jednak, że wszystko będzie dobrze i już niebawem jej stan zacznie się poprawiać. 

    7 GRUDNIA 2016r. 

    Nasza mała Anastazja przyjęła chrzest.

    26 STYCZNIA 2017r. 

    Dziś dziewczynka zaczęła leczenie przeciwgruźlicze, które bardzo obciąża organizm. A ponieważ organizm Anastazji i bez tego jest bardzo słaby - potrzebne jest jej Wasze mocne wsparcie. Dziewczynka odkąd do nas trafiła - jest na krawędzi, ale walczy bardzo dzielnie! :)

    6 LUTEGO 2017r. 

    Mała czuje się chyba coraz lepiej, coraz częściej się uśmiecha, wydaje się że leczenie przynosi rezultaty.

    14 LUTEGO 2017r.

    Mała Anastazja znów na zakręcie... Całą noc wymiotowała i miała biegunkę, co przy tak wątłym ciałku od razu odbiło się na wadze... Doktor Ola zbadała ją dokładnie i stwierdziła obfite wycieki ropne w uszach, mała jedzie więc dziś do szpitala na pobranie krwi i początek kolejnej antybiotykoterapii.

    13 MARCA 2017r.

    Anastazja wciąż w szpitalu. Waży już 5,5 kg. Na niespełna dwuletnie dziecko to wciąż za mało, ale ta dziewczynka walczy naprawdę dzielnie:)

    6 MAJA 2017r. 

    Anastazja... Je na potęgę!  Waży już pięć kilogramów! Co na dwuletnie dziecko nie jest rekordem świata, ale pamiętamy przecież wszyscy, jaki był punkt wyjścia... Maleństwo czuje się dobrze. Ma sporo energii, wciąż domaga się słodyczy, bardzo fajnie bawi się też z Bellą, która przychodzi ją odwiedzać. Powoli leczymy zarówno ropień na głowie, jaki zrobił jej się po ostatniej wizycie w szpitalu (w miejscu, gdzie miała założone wkłucie) i uczulenie, którego nabawiła się po którymś z leków... Nieprawdopodobna jest wola życia, jaka jest w tym dziecku. Z tyloma współwystępującymi chorobami, po tylu przejściach, po takich kryzysach, gdy było już prawie pewne, że już po wszystkim - ona żyje, bo postanowiła sobie, że chce żyć!

     

     

     

    Adoptowali materialnie

    Adoptowali duchowo

    Partnerzy