• Chileshe 17L

    Chileshe urodziła się 13.03.2000r. Pochodzi z plemienia Bemba. Ma 14. lat. Do Kasisi trafiła w styczniu 2014 z nakazu sądu po długiej batalii prawnej dotyczącej opieki nad nią, toczonej przez nieznane nam strony. Sąd pozwolił Chileshe przyjrzeć się Kasisi i zdecydować się, czy chce tu mieszkać - zdecydowała się bez wahania. Jest absolutnie fantastyczną dziewczyną. W szkole (kontynuuje naukę w szkole u sióstr w Kasisi) jest prymuską. Natychmiast nawiązała relacje z rówieśniczkami, szczególnie blisko koleguje się z Agnes. Jest zawsze uśmiechnięta i pomocna, mimo że zmaga się z cierpieniem. Chileshe jest chora na anemię sierpowatą (bardzo powszechne w Afryce i bardzo groźne schorzenie), ma też kłopoty natury ortopedycznej. Staniemy na głowie, żeby ją gruntownie przebadać i zrobić wszystko, żeby z "powerem" wystartowała za parę lat w dorosłe życie!

    Co u mnie słychać? 

     

     

    18.08.2014r.

    UWAGA: WSPIERAMY CHILE!!!!!!! :)

    No i tu też będziemy potrzebowali Waszej pomocy. Oczy Chile (tu z Jamesem) są w strasznym stanie (chroniczne zapalenie spojówek na tle choroby podstawowej). Miejscowi lekarze sobie nie radzą, wysłanie jej do Europy jest niewykonalne (jej staw biodrowy nie zniesie tak długiego lotu).

    Zaczęliśmy z Siostrą proces szukania sensownego okulisty w RPA (tylko 2 godz. lotu), wyrabiamy młodej paszport i bierzemy się za temat. Dla Chile, która jest przecież niepełnosprawna ruchowo), oczy to wszystko, cały świat - dostęp do książek, które tak kocha, nadzieja na dobrą dorosłość.

    Możecie już się dorzucać (na konto adopcyjne), a jak już będę znał szczegóły, uruchomimy akcję specjalną dla naszej kochanej geniuszki! :)

    A póki co - proszę mi tu lajkować na maksa, i w ten sposób podnieść na duchu Chileshe!:) Bo chodzi teraz czegoś smutna, przytulanie nie pomaga i chyba muszę jej powiedzieć, że dostała tysiąc lajków od przyjaciół z Polski to się od razu uśmiechnie (a ja to zdokumentuję, żebyście zobaczyli jak działa Wasze wsparcie!:) :)

    (Szymon Hołownia, wpis z Facebooka z dn. 18.08.2014r.)

    CZERWIEC 2015r.  

    Chodzi do jedenastej klasy. Dobrze się uczy. Dużo czasu spędza przy książkach. Lubi pomagac bejbikom. 

    CZERWIEC 2016 r. 

    Chile kończy szkołę średnią. W październiku pisze egzamin. Odnalazła się jej rodzina. Chcemy nawiązać z nią kontakt. Marco- nasz fizjoterapeuta kontaktował się z doktorem w Szwajcarii. Czekamy z operacja do 18 roku życia.

     

     

    10 MARCA 2017r. ( wpis Szymona Hołowni z Facebooka)

     

    Dziś nasza Chileshe idzie do szpitala, gdzie przejdzie poważną operację ortopedyczną. Bardzo prosimy Was o modlitwę, dobre myśli, trzymanie kciuków!!! 

    Dla Chileshe to bardzo ważna sprawa. Dla nas też. Do tej operacji przymierzaliśmy się wraz z nią od kilku lat. Początkowo lekarze sądzili, że konieczna będzie wymiana całego stawu biodrowego. Chileshe cierpi bowiem na anemię sierpowatą, powikłaną wieloma komplikacjami: nawracającymi kłopotami okulistycznymi i właśnie niepełnosprawnością ruchową, która bardzo jej dokuczała. 

    Rozmawialiśmy z nią o tym w Kasisi parę tygodni temu. Chile skończyła już liceum, myśli o studiach (jej obecny plan to studiowanie na kierunku "opieka społeczna"). Jak mantra wracał jednak temat: jak poradzę sobie na uniwersytecie, który nie jest przecież przystosowany dla osób niepełnosprawnych? Poza tym - z jakim bólem fizycznym musi się to wiązać...

    Rozpoznawaliśmy już wstępnie opcję operacji w Polsce lub w Szwajcarii. Siostra pojechała jednak jeszcze na konsultację do włoskiego szpitala ortopedycznego w Lusace i najlepszy z tamtejszych ortopedów - chirurgów ocenił, że wystarczy na razie zoperować nogę i wtedy wszystko powinno być już OK. To podobno naprawdę znakomity specjalista, więc można mu zaufać. Chile czekają dwa tygodnie w szpitalu i kilka miesięcy chodzenia o kulach. Jeśli wszystko się uda - od stycznia będzie mogła pójść na swoje wymarzone studia. :)

    Trzymajmy mocno kciuki za tę dzielną i mądrą dziewczynę!!!

     

    11 MARCA 2017r.

     

    Chileshe już po operacji! Próbuje się nawet uśmiechać, choć jeszcze trochę przez łzy, bo ból jednak jest mimo podawanej morfiny... Teraz potrzeba więc tylko dużo cierpliwości, wytrwałości i wiary w to, że wszystko będzie dobrze!!!

     

    15 MARCA 2017r. 

     

    Chileshe wróciła dziś ze szpitala! Nie może jeszcze chodzić, więc Siostra przywiozła ją naszym ambulansem. :)Pacjentka leży teraz w House of Hope, póki co przemieszczać się będzie na wózku, później o kulach, a później - za parę miesięcy - nie będzie już myśleć o niczym innym, jak tylko o tym by iść na swoje wymarzone studia (które oczywiście z przyjemnością - znów dzięki Wam - jej zafundujemy)! 

    Adoptowali materialnie

    Adoptowali duchowo

    Partnerzy