• Dziękujemy za Waszą obecność w Domu! Do zobaczenia…

    W ubiegłym tygodniu w Kasisi zmarł we śnie mały Matthew. Wcześniej odeszła s. Justyna.

    Matthew, niespełna 4-letni chlopiec, chory na dziecięce porażenie mózgowe, był z nami od 2. lat. Życie Matthew było naznaczone bólem. Miał u nas stale prowadzoną fizjoterapię, troskliwą opiekę mammies, ale chorował też m.in. na serce. Nie było łatwo spotkać go uśmiechniętego. Malec na pewno mocno przeżywał też rozstanie z rodziną. Nic nie zapowiadało jego odejścia, jeszcze parę godzin wcześniej zachowywał się jak zwykle, jadł... Matthew został pochowany w Lusace przez swoją rodzinę.

    Każda śmierć naszego dziecka to dla nas wszystkich - dzieciaków, Sióstr, nas w fundacji - przeogromna tragedia. Staramy się, robimy wszystko co możemy. Udało nam się w ciągu ostatnich lat radykalnie ograniczyć śmiertelność w Kasisi dzięki lepszemu jedzeniu, zapleczu medycznemu, pieniądzom na lekarzy i zabiegi, ale ze śmiercią nie zawsze udaje nam się wygrać... Odpoczywaj, Matthew, już w pełni sił. Mamy nadzieję, że zawsze będziesz myślał o nas, jak o Domu.

    Matthew odszedł w dniu, w którym na kasiskim cmentarzu nasza społeczność pożegnała s. Justynę. Siostra mieszkała w Kasisi od paru lat, należała do domowej wspólnoty, ale pracowała w wiosce, była dyrektorką kasiskiej podstawówki, do której uczęszcza sporo naszych dzieci. Od dłuższego czasu zmagała się z nowotworem, próbowała wszelkich metod leczenia, pod koniec życia bardzo cierpiała. Robiliśmy, co mogliśmy, by przy użyciu domowych zasobów ulżyć jej i zapewnić jak najlepszą opiekę. Bo po prostu bardzo ją lubiliśmy, i dlatego że tego właśnie chcielibyśmy nauczyć nasze dzieci.

    Matthew widziałem po raz ostatni parę miesięcy temu, gdy wyszedł na wózkowy spacer po kasiskim yardzie. Wtedy też zamieniłem ostatnich parę słów z s. Justyną. Oboje byli cierpieniem. Wierzę, że znaleźli ukojenie.

    Całe Kasisi mówi Wam dziś: Dziękujemy! DO WIDZENIA!

    Szymon

    Partnerzy