Taki „punkt widokowy” urządziły sobie Luyando, Taonga i Eta, z radością obserwując, jak z ich dotychczasowego domku – Martin’s House pozostaje jedynie szkielet. Krajobraz iście wojenny, ale to nie wybuch granatu, tylko robota naszych Sióstr… ciąg dalszy rewolucji w Kasisi!
Nie było wyjścia, musieliśmy ruszyć z tematem od razu z grubej rury, bo lata świetności Martin’s House minęły wieki temu. Popękane ściany nośne i sufity zagrażały zawaleniem się budynku. W tym kilkudziesięcioletnim domku nie dało się dłużej łatać dziur – przy naprawie jednej sypało się praktycznie wszystko dookoła. Dlatego wymieniamy tu dosłownie, co się da, robimy generalny remont!
Inwestycje infrastrukturalne to jedna z fajniejszych rzeczy, bo jak się je już skończy, to cieszą nowością, funkcjonalnością i przytulnością. Tylko jest jeden kłopot – kosztują tak, że hej! A wiadomo, że trudno jest zbierać „na beton” – to nie leki dla chorych dzieci. Ale fakt jest taki, że ten „nowy beton” stwarza miejsce na Ziemi, które my nazywamy DOMEM i które będzie służyło dzieciom przez lata, pokolenia, pewnie nawet wtedy, gdy my będziemy już tam, skąd przelewy nie wychodzą.
Dziś Was bardzo zachęcamy, byście przez najbliższe tygodnie mocno wspierali Zakupy dla Kasisi, odwiedzając w naszym sklepiku dział remontowy. Nie budujemy dzieciom nie wiadomo czego, chcemy dać im bezpieczny i przytulny, w którym nie balibyśmy się umieścić własnych dzieci. Tyle. A dla kasiskich dzieci to „aż tyle”.
Najważniejsze by udostępnianiem i rozpowszechnianiem tej wieści namówić do włączenia się w remont Martin’s House jak największą liczbę ludzi. Namówcie swoich bliskich i znajomych, by zajrzeli na naszą stronę.
Niech zobaczą, że Kasisi to niezwykły kantor, w którym całe zło, jakie przyniosły w swoim bagażu nasze dzieciaki, codziennie wymieniane jest na czyste dobro, bezpieczeństwo i szczęście.
Anastasia miała zaledwie kilka miesięcy, kiedy trafiła do Kasisi – skrajnie niedożywiona i bez sił, by walczyć o życie. Dziś rośnie, śmieje się i nadrabia stracony czas. Gift, maleńki chłopiec z bijącym niespokojnie sercem, znalazł tu dom i opiekę medyczną, która uratowała mu życie. Felix i Moses, żyjąc z anemią sierpowatą, mogą się bawić i uczyć bez strachu – dzięki regularnym badaniom i szybkim reakcjom lekarzy.
Wspólnym mianownikiem ich historii jest laboratorium – miejsce, w którym zapadają decyzje ratujące życie. To tam badamy próbki, szukamy przyczyn gorączki, sprawdzamy skuteczność leczenia.
Dziś chcemy, by to serce Kasisi biło jeszcze mocniej. Planujemy rozbudować laboratorium i wyposażyć je w nowoczesny sprzęt, by diagnozy były szybsze, dokładniejsze i stawiane tu, na miejscu. To szansa, że decyzja o leczeniu zapadnie w godzinę, a nie w kilka dni.
Dzieci w Kasisi codziennie powierzają nam swoje zdrowie i życie. Pomóż im odzyskać dzieciństwo bez strachu – wesprzyj budowę laboratorium, które ratuje życie.