Nauka życia dla Christophera

Data dodania: 07.10.2025
Czasem człowiek miałby ochotę krzyknąć z bezsilności. Są sytuacje, w których emocje sięgają zenitu, zwłaszcza gdy trzeba po raz kolejny tłumaczyć, prosić, pilnować. Ale wtedy przychodzi refleksja: co ja bym zrobiła, gdybym była na miejscu tych dzieci? Gdybym przeszła przez to, co one? Wtedy złość mija, zostaje pokora i zrozumienie – mówi siostra Mariola.
Mamusia ma w sobie niesamowitą cierpliwość i morze miłości, ale nie oznacza to pobłażliwości. Potrafi być twarda, kiedy sytuacja tego wymaga. Christopher, jeden z naszych podopiecznych, boleśnie przekonał się o tym na własnej skórze.
Chłopak powtarza klasę. Jeszcze rok wcześniej świetnie sobie radził, miał bardzo dobre oceny, był jednym z lepszych uczniów. Nagle coś się stało, jakby ktoś podmienił nam dziecko. Christopher zaczął się buntować, zignorował szkołę, naukę i inne obowiązki. Siostra Mariola uznała, że to idealny moment, by pokazać mu, że za decyzje trzeba brać odpowiedzialność. Powiedziała jasno: jeśli chcesz dalej się uczyć, tym razem, za rok, który musisz powtarzać, zapłacisz sam.
Christopher, choć wcale mu się to nie uśmiechało, poprosił ojców jezuitów, by zatrudnili go na farmie. Chłopak ciężką pracą zarobił pieniądze, zapłacił za szkołę, ale co najważniejsze, odebrał lekcję i zrozumiał. To doświadczenie go zmieniło. Teraz sam motywuje innych chłopaków, którzy lekceważą naukę, mówiąc im wprost, jak ważne jest to, by być odpowiedzialnym człowiekiem, by korzystać z szansy, jaką oni wszyscy otrzymali.
Siostra Mariola, ciepła, cierpliwa, ale też konsekwentna i wymagająca. Zbudowała dla dzieciaków Dom, w którym rosną nie tylko w miłości, ale też w mądrości i odpowiedzialności.
Bądź z nami w kontakcie!

Newsletter

Niezwykłe relacje i zdjęcia, ciekawostki o tym, jak zmienia się Kasisi, co dzieje się wokół naszych projektów. Dołącz już teraz, a nie przeoczysz żadnego ważnego wydarzenia.

Pilna pomoc potrzebna

Wielkanocna zbiórka dla Kasisi

W Polsce Wielkanoc często kojarzy się nie tylko z duchowym wymiarem, ale też z… porządkami. My w Kasisi mamy jednak inny pomysł. Chcemy trochę nabałaganić! A dokładniej, chcemy, aby nasi młodsi chłopcy mogli legalnie zrobić bałagan – taki prawdziwy, dziecięcy, pełen śmiechu i radości.

Budujemy dla nich świetlicę, miejsce, w którym będą mogli oglądać bajki, wysypać klocki na podłogę, grać w planszówki, stworzyć autostradę z samochodów i po prostu… być dziećmi. Mamy już fundamenty, ale w środku wciąż jest pusto.

Możesz nam pomóc wypełnić tę przestrzeń dziecięcą radością: meblami, zabawkami, kolorowymi dodatkami, które sprawią, że każdy dzień w świetlicy będzie pełen śmiechu i zabawy.

Razem możemy sprawić, że Kasisi stanie się miejscem, gdzie bałagan oznacza szczęście.
Dołącz do naszej zbiórki i pomóż nam wyposażyć świetlicę

uzbieranych:
5 810 zł
potrzebujemy:
8 700 zł