Ostatnie Pożegnanie i Długa Droga – Matka Jamesa w Czasie Trudnej Decyzji

Data dodania: 28.08.2023

Zanim podejmie tę decyzję, matka Jamesa po raz ostatni odwraca wzrok w kierunku drzwi szpitala. To jest pożegnanie, którego pustka jest nie do opisania. Już nigdy nie przytuli dziecka, które nosiła pod sercem przez dziewięć miesięcy.

Czuje, że cały świat ma jej za złe. Czuje, że będzie osądzana jak uciekinierka. Do końca życia będzie nosiła w sobie ciężar tej decyzji – jedynej, jaką mogła wtedy podjąć. Bo James nie ma przy niej najmniejszych szans na dobre przeżycie dzieciństwa. W naszych oczach w tej decyzji jest dużo heroizmu.

W Zambii regularne badania prenatalne istnieją tylko na papierze, dlatego wiele kobiet nie może przygotować się do złych wieści. Mama Jamesa o mózgowym porażeniu dziecięcym dowiedziała się dopiero po porodzie. Miała tak niewiele. Gdyby mogła, oddałaby mu cały świat, ale odchodząc, podarowała mu szansę zobaczenia choć jego kawałka.
James trafił do nas, mając niecałe dwa miesiące. To czas, kiedy dziecko powinno podnosić główkę, ale maluch nie radził sobie z tym zadaniem. Z każdym tygodniem na jaw wychodziły kolejne problemy – wydawałoby się, że nie do pokonania. Siostry wiedziały, że cuda się zdarzają, choć trzeba im trochę pomóc, dlatego od razu zorganizowały rehabilitację. Piszemy „trochę“, ale wysiłek był tytaniczny – cierpliwie, dzień po dniu, James uczył się lepszego kontaktu z własnym ciałem.

I wydawałoby się, że postępy są tylko marginalne, aż przyszedł dzień – pół roku temu – kiedy James podniósł głowę. Jego ciekawskie oczy zlustrowały otoczenie, i zanim się obejrzeliśmy – zaczął siadać. Najpierw ze wsparciem siostry rehabilitantki, a wczoraj samodzielnie! Wszystkie przekazane przez Was godziny rehabilitacji, wszystkie adopcje, całe to wsparcie osiągnęło punkt kulminacyjny, w którym możemy napisać – James ma szansę chodzić.

Gdyby tylko jego mama mogła dziś zobaczyć, jak osiąga kolejne kamienie milowe!

Gdy zastanawiacie się, czy Wasze wsparcie ma sens, popatrzcie na tego wspaniałego, uśmiechniętego chłopca, który od dwóch lat codziennie walczy i jest już coraz bliżej mety. Do niej przybliżają go dni rehabilitacji, którą możemy zorganizować wyłącznie dzięki Wam.

Wiemy, że James ma szansę przebiec setki kilometrów po kasiskim placu zabaw, razem z innymi dzieciakami. Aby tak się stało, maluch potrzebuje Waszego wsparcia. Czy podacie mu swoją dłoń w tej walce?

Bądź z nami w kontakcie!

Newsletter

Niezwykłe relacje i zdjęcia, ciekawostki o tym, jak zmienia się Kasisi, co dzieje się wokół naszych projektów. Dołącz już teraz, a nie przeoczysz żadnego ważnego wydarzenia.

Pilna pomoc potrzebna

Wielkanocna zbiórka dla Kasisi

W Polsce Wielkanoc często kojarzy się nie tylko z duchowym wymiarem, ale też z… porządkami. My w Kasisi mamy jednak inny pomysł. Chcemy trochę nabałaganić! A dokładniej, chcemy, aby nasi młodsi chłopcy mogli legalnie zrobić bałagan – taki prawdziwy, dziecięcy, pełen śmiechu i radości.

Budujemy dla nich świetlicę, miejsce, w którym będą mogli oglądać bajki, wysypać klocki na podłogę, grać w planszówki, stworzyć autostradę z samochodów i po prostu… być dziećmi. Mamy już fundamenty, ale w środku wciąż jest pusto.

Możesz nam pomóc wypełnić tę przestrzeń dziecięcą radością: meblami, zabawkami, kolorowymi dodatkami, które sprawią, że każdy dzień w świetlicy będzie pełen śmiechu i zabawy.

Razem możemy sprawić, że Kasisi stanie się miejscem, gdzie bałagan oznacza szczęście.
Dołącz do naszej zbiórki i pomóż nam wyposażyć świetlicę

uzbieranych:
5 820 zł
potrzebujemy:
8 700 zł