• Nasz James, dzielny student medycyny, spędza wakacje w Kasisi

    Co nowego u Jamesa? Jak mu się wiedzie na studiach? Przedstawiamy garść najświeższych informacji.

    Minęło sporo czasu od kiedy ostatnim razem informowaliśmy Was o postępach naszego studenta. 
    Dlaczego? Bo presja wynikająca z samej wdzięczności za umożliwienie studiowania bardzo obciąża chłopaka psychicznie, sprawia, że stawia sobie poprzeczkę wysoko. Może nawet zbyt wysoko.  

    Formalnie, James zaliczył rok przygotowawczy i dostał się na pierwszy rok studiów. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem i pomimo wielu zaliczonych egzaminów, na drugi rok póki co nie może iść. Zdecydowaliśmy więc, że pozwolimy mu spokojnie powtórzyć ów pierwszy rok. Jeszcze przez rok będziemy finansować jego naukowe dokonania i wszystkie związane ze studiowaniem potrzeby.

    Rozpoczęcie nauki w Polsce było dla niego olbrzymim wyzwaniem. Aklimatyzacja w zupełnie innej kulturze i odnalezienie się w tak odmiennym od zambijskiego systemie edukacji mocno dały  mu się we znaki. 
    Sporo energii pochłonęło wyrównanie braków programowych. Jeszcze więcej – sprostanie wymaganiom pierwszych lat studiów medycyny, które dla żadnego studenta najłatwiejsze nie są. 
    Chłopak rzucił się do nauki, ale zdaje się, że potrzebował jeszcze tego roku, by zorientować się jak działa system: gdzie należy się przyłożyć, gdzie można odpuścić, jak znaleźć balans między studiami a choćby szczątkowym czasem na jedzenie, sen, czy podtrzymywanie jakichś znajomości. 
    James plasuje się mniej więcej na średniej pozycji względem kolegów i koleżanek studentów.

    Siostra Mariola, razem z Szymonem Hołownią i opiekującym się nim na co dzień Mateuszem Gasińskim, mocno wspierali Jamesa rozmowami, wszelaką pomocą by ułatwić mu wdrożenie się w to wszystko. Najważniejsze jednak było wytłumaczenie mu, że nie jest niewolnikiem czesnego, które mu opłacacie. 
    Tłumaczyli, że studia które mu fundujecie - fundujecie jako bezinteresowny dar. Że urzekła Was historia chłopaka, który miał marzenie: studiować medycynę w Polsce, więc postanowiliście pomóc mu je spełnić. Że to nie inwestycja, z której teraz oczekujemy procentów, że nie będziemy go ścigać o każdy wydany grosz i każemy mu odpracować go w Kasisi. Tak nie jest! Podarowane komuś pieniądze nie mogą przecież zabierać mu wolności, mają mu pomóc pięknie tę wolność rozwijać!

    James jest teraz na miesięcznych wakacjach w Kasisi. Później wraca do Polski na miesięczny staż w szpitalu, a później - do roboty! 

     

    Dlaczego pomimo średnich ocen w dalszym ciągu będziemy wspierać Jamesa? Bo James to człowiek, a nie indeks. Powinien zostać potraktowany tak, jak my sami chcielibyśmy być potraktowani. Tak, jak potraktowaliby go jego rodzice, gdyby James ich miał. Przychodzi do ciebie dziecko i mówi: "tato, mamo - moje marzenie się nie zmieniło, wiem że idzie mi tak sobie, ale wiem już też chyba gdzie jest kłopot, dajcie mi szansę na jeszcze ten jeden rok". Co każdy z nas chciałby usłyszeć w takiej sytuacji?

    Mamy nadzieję, że będzie z niego kiedyś naprawdę dobry lekarz, widać to choćby po tym jak zajmuje się teraz dzieciakami, pomagając pielęgniarce. Jeśli uda mu się zrobić dyplom w Polsce - super! Jeśli będzie kończył go w Zambii - też super! Wróci do niej z mnóstwem wiedzy, którą musiał wbić sobie do głowy studiując w naszym kraju, a przede wszystkim z ogromnym bagażem wiedzy o świecie, który będzie w nim procentował przez całe dalsze życie!

    Dziękujemy wszystkim, którzy stale wspierają studia Jamesa comiesięcznymi przelewami.
    I James też BARDZO BARDZO dziękuje. Dolejmy mu paliwa do baku na ten rok i niech chłopak walczy w przestworzach o swoje! :)

    POMÓŻ JAMESOWI

    Partnerzy