Serce rozpadło nam się na tysiąc części, gdy 2.5 roku temu Joseph Golden stanął w progu Kasisi – gdy po raz kolejny zobaczyliśmy dziecko uwikłane w cierpienie rodziców. Chłopca przyniósł zrozpaczony ojciec, mówiąc, że już dłużej nie da rady zajmować się synem. Ich wygląd nie pozostawiał żadnych wątpliwości, że od miesięcy żyli na ulicy. Ciało dziecka było jednym wielkim stanem zapalnym, do tego grzybica całej skóry, paznokci i świerzb.
uwagi na inność Jospepha, traktują go jak kumpla, z którym można się wygłupiać na ławeczce przed domem i pójść na spacer. Nie przerażają ich nawet częste i silne ataki padaczki Josepha. Doskonale wiedzą, jak w takich przypadkach mają się zachowywać. Każdego dnia pokazują mu, że jest częścią rodziny, a nie żadnym specjalnym dzieckiem.
Rozmowa i leczenie są niezbędne, ale zdrowienie to też radość, ruch i zabawa. Właśnie dlatego tworzymy dla dzieci coś więcej niż zwykłą przestrzeń do zabawy, budujemy w Kasisi miejsce, w którym mogą odzyskiwać na nowo swoje dzieciństwo.