Mała Joy trafiła do Kasisi, ponieważ domem jej rodziców stał się szpital. Jej mama jest w ostatnim stadium raka, a tata czuwa przy żonie bez wytchnienia. Ta historia zaczęła się od trudnej walki jeszcze przed narodzinami dziewczynki. To wtedy choroba zaatakowała po raz pierwszy, zmieniając radosne oczekiwanie na dziecko w lęk o przetrwanie. Dziś szpitalne mury są dla tej rodziny jedyną codziennością, jaką znają. W sali, w której czas odmierza aparatura, nie ma miejsca na dziecięcy śmiech, naukę pierwszych kroków czy bezpieczną zabawę. Mimo to, raz w tygodniu wydarza się coś niezwykłego. Siostry przywożą Joy do szpitala, by mogła wtulić się w ramiona mamy. W tych krótkich chwilach ból zdaje się znikać. Joy jest jeszcze za mała, by zapamiętać te obrazy, ale wierzymy, że czułość, którą teraz otrzymuje „na zapas”, zbuduje w niej poczucie bezpieczeństwa na całe życie.
Rozmowa i leczenie są niezbędne, ale zdrowienie to też radość, ruch i zabawa. Właśnie dlatego tworzymy dla dzieci coś więcej niż zwykłą przestrzeń do zabawy, budujemy w Kasisi miejsce, w którym mogą odzyskiwać na nowo swoje dzieciństwo.